Bartosz Szczygielski, „Czarne ptaki”, 8/10
Bohaterką pierwszej (lub drugiej!) jest Magdalena Tinc, dziewczyna młoda, piękna, wyjątkowo uzdolniona w sztuce manipulacji i niezwykle przebiegła, która od pierwszych stron wyraźnie coś knuje. Coś, co ma związek z zemstą, ale szybko orientujemy się, że Magda, choć niewątpliwie na bakier z prawem, nie jest do końca zła, o czym świadczą jej ludzkie odruchy.
Bohaterami drugiej (pierwszej?) opowieści są dwaj młodzi przyjaciele, Arek i Kamil, którzy świeżo obudzeni po suto zakrapianej balandze natykają się w lesie na kilku typów spod ciemnej gwiazdy. Ci także coś knują, ale w przeciwieństwie do Tinc są całkowicie pozbawieni ludzkich odruchów – i szybko się o tym przekonujemy. Arkowi i Kamilowi, mimowolnym świadkom ich niecnych poczynań, grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Odtąd obaj skazani będą na życie w strachu, choć Kamil ‒ beztroski, zamożny, w czepku urodzony – wydaje się tym niezbyt przejmować, wierząc w swoją szczęśliwą gwiazdę. Arek natomiast ‒ wiecznie bez kasy, wyszarpujący ciężką pracą każdy grosz życiu – jest jak anegdotyczny baron Rotszyld w ogrodzie: to biedak, któremu stale wiatr wieje w oczy.
Opowieści przesunięte są w czasie: Małgorzatę poznajemy współcześnie, chłopcy to smutna pieśń lat dziewięćdziesiątych, z całą ich patologią. Być może dlatego historia Małgorzaty podoba mi się bardziej. Ale jest w też niej cel, zamysł, plan i inteligencja, a nie ma wszechobecnej beznadziei, lęku i brudu życia dwóch przyjaciół. Dziewczynę też dużo łatwiej polubić, kibicować jej losom, na które zdaje się mieć o wiele większy wpływ niż Arek i Kamil. Zupełnie inaczej potoczy się też ich życie, choć o tym czytelnicy muszą przekonać się już sami. Zdradzę tylko jedno: rozczarowało mnie zakończenie. W teorii, aby było kompletne, należy naturalnie przeczytać obie części książki. W praktyce wertowałem je w lewo i w prawo, szukając wskazówek, potwierdzeń lub zaprzeczeń, pola do interpretacji i pominiętych szczegółów. Nie wszystko znalazłem, przez co pozostał we mnie niedosyt. Jasne, wiem, nie może być tak, by jedna część zdradzała tajemnice drugiej, wszystko musi więc taplać się w sosiku niedopowiedzeń i tajemnicy. Niemniej… książkę oceniam wysoko za pomysł, ale ta ósemka byłaby jednak mocniejsza, gdyby cała historia kończyła się jaśniej.
Książkę otrzymałem dzięki uprzejmości wydawnictwa Muza.



Komentarze
Prześlij komentarz