Kerri Maher, „Księgarnia w Paryżu”, 9/10
Amerykańska księgarnia Sylvii Beach otwarta pod szyldem „Shakespeare & Company” szybko stała się punktem zbornym nie tylko dla anglojęzycznej bohemy. Przywabiła m.in. Ernesta Hemingwaya i Jamesa Joyce’a, pracującego w owym czasie nad „Ulissesem” – swoim opus magnum. W purytańskiej Ameryce powieść, drukowana wówczas w odcinkach, została zakazana jako książka „obsceniczna”. Starania Sylvii, aby wydać ją nie tylko we Francji, lecz również przemycić do Stanów, z czasem stają się głównym wątkiem opowieści, a losy księgarni nierozerwalnie splatają się z życiem Joyce’a, jego zmaganiami z rzeczywistością i własną niemocą.
A jednak w książce Maher mężczyźni to zwykle tło – przyjaciele i znajomi, obecni o tyle, ile jest to konieczne ze względu na ich nazwiska, rolę w fabule i pozycję w kulturze, ponieważ „Księgarnia w Paryżu” to przede wszystkim opowieść o kobietach: Sylvii Beach, Amerykance rozkochanej w tym mieście, oraz miłości jej życia Adrienne Monier, właścicielce francuskiej księgarni przy rue de l’Odéon 7, która zainspirowała Sylvię do otwarcia własnej firmy. Towarzysząc im, zaglądając w ich codzienne życie, zagłębiamy się w świat francuskiej, a później również międzynarodowej bohemy – tygiel kipiący od nowych idei w czasach powojennej wolności, szczególnie potrzebnej, odkąd Ameryka postanowiła mocno ścisnąć się duszącym gorsetem fałszywej moralności i prohibicji. Podobnie jak „O północy w Paryżu” Woody’ego Allena, „Księgarnia…” to przede wszystkim spełnienie marzenia o uczestnictwie w świecie, którego już dawno nie ma i którego obraz wyidealizowaliśmy sobie na przestrzeni stulecia. Korowód nazwisk: Gertrude Stein i podążająca za nią jak cień Alice Toklas, Pablo Picasso, Ernest Hemingway, James Joyce, Ezra Pound… dzięki gościnności i uwielbieniu Sylvii i Adrienne dla książek wszyscy wielcy przewijają się przez przytulne wnętrza „Shakespeare and Company”.
Wszelako książka Maher, chociaż świetnie napisana, jest zaledwie powieścią opartą na faktach. Czyta się ją równie świetnie jako dokument, jak i fikcję, co jednak nastręcza pewnych trudności, ponieważ w modnym obecnie stylu nie sposób odróżnić, co jest prawdą, a co zmyśleniem pisarki. W posłowiu przyznaje się ona zresztą do pewnych zabiegów ułatwiających narrację kosztem historycznej akuratności. Nie dowiemy się więc, czy relacja Joyce’a i Sylvii naprawdę wyglądała tak, jak ją przedstawiono, ani o czym tak naprawdę rozmawiały Adrienne i Sylvia w domowym zaciszu; nie zgadzają się niektóre daty przyjazdów Hemingwaya lub szczegóły relacji; nie dowiemy się też za wiele o dalszych losach bohaterek, gdyż akcja urywa się na 1936 roku. Pewne jest jednak, że cała historia zdarzyła się z grubsza naprawdę w barwnym, tolerancyjnym, buzującym intelektualnym fermentem Paryżu w międzywojniu. A ci, którzy pragną zakosztować tej atmosfery, ucieszą się z jej namiastki – bo chociaż oryginalna księgarnia zamknęła swoje podwoje podczas wojennej zawieruchy, w 1958 roku Sylvia Beach osobiście udzieliła swojego błogosławieństwa George’owi Whitmanowi. Jego własna „Shakespeare and Company”, wzorowana na oryginale, funkcjonuje do dzisiaj pod adresem rue de la Bûcherie 37. Prowadzi ją córka Whitmana – (jakże by inaczej) Sylvia.



Komentarze
Prześlij komentarz