Piotr Żymełka, „Amerykańska afera”, 8/10
Polecę klasykiem: owładnięty manią wielkości złowrogi magnat czy dzielni bohaterowie z mocą przyjaźni? W „Amerykańskiej aferze” odpowiedź jest oczywista – magnat, bo pieniądz pokona wszelkie przeciwności!!
…No nie, żartowałem. Oczywiście, że przyjaźń. „Amerykańska afera” Piotra Żymełki to powrót do znanych nam z pierwszej części („Carskiej afery”) i zapewne nie tylko przeze mnie lubianych postaci: flegmatycznego Anglika Richarda Barwooda, narwanego Polaka Stanisława Liszewskiego i… Ach, wiadomo, że jest ktoś jeszcze, ale nie powiem kto, żeby nie psuć przyjemności z lektury.
Najpierw zaznaczę: książkę otrzymałem dzięki uprzejmości Autora i wydawnictwa Sonia Draga. To zawsze miłe! Kto nie lubi dostawać książek? Tom drugi zasadniczo nie wymaga znajomości pierwszego, co jest oczywiście zaletą, natomiast warto przeczytać oba. Nie tylko ze względu na wzbudzających sympatię bohaterów, ale także dlatego, że afera amerykańska jest rozwinięciem carskiej i pojawiają się w niej znane nam okoliczności i wątki.
Zdradzę tajemnicę: tym razem przygoda zabiera nas do Ameryki. No co za zaskoczenie… „Przygoda” jest zresztą jak najbardziej uprawnionym słowem, ponieważ mamy tu do czynienia z perełką w postaci przeniesionego na papier kina przygodowego (działa to zresztą i w drugą stronę: obie książki świetnie się nadają na scenariusze). Tu pozwolę sobie na słowo krytyki: wbrew zapowiedzi na okładce nie jest to rasowy kryminał. Poczytywałbym to zresztą za zaletę, ponieważ w dobie wszechobecnych detektywów, żmudnych śledztw i tajemniczych morderstw warto od czasu do czasu sięgnąć po lżejszą sensację.
Cała historia jest ciekawie skonstruowana i podobała mi się nawet bardziej niż pierwszy tom. Ma interesujący, jakby nieco bondowski sznyt. Bohaterom przybyło głębi, fabuła ciekawie i bez zadyszki prowadzi nas przez kolejne przygody – gdzie trzeba zwalnia, gdzie trzeba przyspiesza. Warto docenić lepszy (moim zdaniem) warsztat pisarski, Autor wplata też umiejętnie ciekawostki i nowinki w rodzaju samochodu parowego wraz z jego wynalazcą czy krótkiego opisu paryskiego Moulin Rouge. Wszystkie mają swoje użyteczne miejsce w powieści, a nadto znajdują jeszcze rozwinięcie w posłowiu. Powoli staje się to już znakiem rozpoznawczym Żymełki.
Zorientowałem się, że góra tekstu za mną, a prawie nic o fabule… Otóż w „Amerykańskiej aferze” czeka nas galopada pomiędzy krajami, a nawet kontynentami zapoczątkowana, jak u Hitchcocka, trzęsieniem ziemi, bo z bijatyką mamy do czynienia już na pierwszej stronie (zauważyłem tam drobny smaczek! ciekawe, czy Wy także?). Wprawdzie wydawało się, że po „Carskiej aferze” sprawa jest już zamknięta, a nasi bohaterowie mogą spać spokojnie, lecz nic z tych rzeczy – po nieudanych zamachach na swoje życie Richard Barwood i Stanisław Liszewski otrzymują tajemnicze telegramy wzywające ich do Paryża. Pomimo wątpliwości obaj decydują się jechać. Na miejscu dowiadują się, że ich przeciwnik nie porzucił pragnienia wyeliminowania ich z czystej zemsty za pokrzyżowanie jego planów, a trop prowadzi aż za ocean. Decydują się więc rozprawić z nim raz na zawsze. Mocą przyjaźni oczywiście!
Powieść opiera się na klasycznym duecie przeciwieństw: Richard Barwood nigdy, nawet w obliczu śmierci, nie traci opanowania, ale dawne demony zdają się go opuszczać; Stanisław Liszewski, energiczny Polak, bardziej pasuje do Dzikiego Zachodu niż do polskiej organizacji podziemnej. Jego brawura, nieco już utemperowana w poprzednim tomie, odżywa ponownie pod wpływem pewnego mrocznego sekretu, którego pozwolę sobie nie zdradzić. Jest w tej powieści troszkę detektywistycznych wątków, odczytywania śladów, poszukiwania przestępcy, najwięcej jednak – sensacji i przygody, pościgów i bijatyk. Gratka dla miłośników filmów pokroju „Zabójczej broni”.
Gdybym miał się do czegoś przyczepić, wymieniłbym pewnie kilka drobiazgów, na które być może sami zwrócicie uwagę – ale czy jest sens je podkreślać, skoro książkę dobrze się czyta? Najważniejsze, by akcja skłaniała do odwrócenia strony, i takie właśnie danie serwuje nam „Amerykańska afera”. A z zapowiedzi wynika, że będzie część trzecia, czyli jest na co czekać!



Komentarze
Prześlij komentarz