Piotr Żymełka, „Carska afera”, 7/10

Lord Alden Williams zmierzał właśnie na spotkanie ze swoim wieloletnim przyjacielem Richardem Barwoodem, gdy nagle i zupełnie niespodziewanie pękła mu czaszka. Przykre to zdarzenie stanowiło smutną i nader ponurą konsekwencję prowadzonego przezeń dotąd niezwykle ważnego śledztwa, a człowiek, który był sprawcą tego okrutnego czynu, w jednej chwili ze ściganego przeistoczył się w kata. Stygnący trop, na prośbę Niezwykle Ważnej Osoby, podejmuje sam Barwood, flegmatyczny były agent do specjalnych poruczeń.

Tak oto z grubsza rozpoczyna się najnowsza powieść Piotra Żymełki. Warto zauważyć, że w tytule, którego długie rozwinięcie stanowi oczywiste nawiązanie do dawnych powieści, obok angielskiego dżentelmena występuje też polski szlachcic. Stanisław Liszewski, awanturnik i wywrotowiec z całego serca nienawidzący Rosjan, zajmuje się swoim ulubionym zajęciem, czyli uprzykrzaniem życia okupacyjnej władzy w Warszawie. Przybycie Barwooda, który nie znając języka, zwraca się o pomoc do polskiego podziemia, jest Liszewskiemu całkiem na rękę. Po jednej z akcji robi się zbyt gorąco i wspólny wyjazd z Anglikiem stanowi doskonałą sposobność do ucieczki. Dwaj niedarzący się szczególną sympatią, ale potrzebujący się wzajemnie panowie nawiązują zatem niechętną współpracę. Pierwszy trop prowadzi ich aż pod egipskie piramidy, prosto w ramiona niezwykle serdecznego i uczynnego syna pewnego starego hotelarza. Nie mają świadomości, że podąża za nimi ktoś jeszcze…

Awanturnicza i pełna przygód lektura gna czytelnika przez połowę XIX-wiecznej Europy (i Egipt!). Ruch i zmieniające się krajobrazy podkręcają tempo akcji i nasycają ją energią. Książka jest sprawnie napisana, za plus należy też poczytywać fakt, że autor nie szczędził researchu (lub ma bogatą wiedzę), aby nie tylko barwnie odmalować londyńskie, kairskie czy warszawskie zaułki, ale też wtrącić przy okazji szereg ciekawostek na temat miejsc, postaci i wydarzeń. Wszystko to okraszono rozsądną dawką humoru, dzięki czemu lekturę można zaliczyć do lekkich, mimo że jest to pełnokrwista przygodówka, a jej bohaterów ścigają demony przeszłości.

Miejscami, trzeba to jednak przyznać, rozwiązywanie zagadek i przechodzenie do kolejnych tropów przychodzi bohaterom nieco zbyt łatwo. Siła ich perswazji jest tak wielka, że nawet zaprawieni i twardzi adwersarze stosunkowo szybko poddają się albo „puszczają farbę”, nie oczekując gratyfikacji. Są to jednak drobiazgi, a cały wątek „carskiej afery” wydaje się dobrze skonstruowany i wiarygodny. Podobnie intrygująca jest główna zagadka (której nie zdradzę) oraz jej aktorzy i reperkusje. Na pochwałę zasługuje estetyka wydania: oszczędna, ale nie tandetna. Nie dopatrzyłem się także literówek czy błędów merytorycznych, nie licząc kilku powtórzeń. Całość wieńczy piękna dedykacja.

Komentarze

Popularne posty